Być może budzisz się dzisiaj z przerażeniem patrząc w kalendarz, bo dociera do Ciebie, że Święta za dwa dni. A Ty wciąż masz brudne okna, pustą lodówkę, całą rodzinę na Wigilii i tysiąc innych spraw do ogarnięcia…

Czy jednak pomiędzy tym wszystkim znalazłeś czas na to, aby zastanowić się nad Twoim osobistym przygotowaniem na przyjście Jezusa?

Na ostatniej prostej danego nam czasu oczekiwania warto zrobić sobie malutkie podsumowanie. Adwent jest dobrym pretekstem do podreperowania swojej relacji. Nie tylko z Bogiem, także tej z drugim człowiekiem.

Czy właściwie wykorzystałem dane mi „adwentowe szanse”? Roraty, częstsze sięganie po Pismo Święte, rekolekcje, modlitwa. Czy wyjaśniłem wszystko co leży mina sercu, aby wyprostować Panu drogę do mojego serca?

Adwent, nie jest dany mojej mamie, mojemu sąsiadowi czy tym ludziom, których mijam na ulicy. Ten czas jest tak samo dostępny dla mnie. Mam go dokładnie tyle samo – co do minuty!

I teraz już nie należy żałować niewykorzystanych chwil. Jeszcze zdążysz! Twój Adwent może trwać nawet te ostatnie 5 minut. To może być najważniejsze 5 minut Twojego oczekiwania na Święta. Tylko nie pozostawaj bierny. Zatroszcz się o siebie, o swoje serce. Aby było gotowe w tym najważniejszym momencie.

Pan blisko jest. Narodzi się na nowo. W naszych sercach. Już za moment…

Zuzanna Pawliczek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *