II niedziela Wielkiego Postu

…minął ponad tydzień, kiedy każdy z nas usłyszał nad swoją głową wezwanie: Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię (Mk 1,15) oraz stanął przed prawdą o człowieczeństwie: prochem jesteś i w proch się obrócisz (Rdz 3,19).

Czy nawrócenie ma być warunkowane tylko przez fakt „ułomności” istnienia?

Czy faktycznie ludzkie życie prowadzi do „obrócenia się w proch”?

Chyba nie… to byłoby bez sensu.

Liturgia słowa dzisiejszej niedzieli ukazuje nam prawdziwy cel ziemskiej wędrówki, będącym etapem w dążeniu do prawdziwego życia. W Ewangelii usłyszeliśmy o sytuacji, która wydarzyła się na Górze Tabor, jest to znana nam tajemnica Przemienienia Pańskiego. Komentarz do Biblii Tysiąclecia mówi, że każdy ewangelista ukazuje w tej scenie inny wymiar misji Jezusa. Wszyscy jednak wskazują, że owe wydarzenie ma miejsce po zapowiedzi męki i zmartwychwstania (Łk 9,22 Mk 8,31 Mt 16,21).

Papież Benedykt XVI w homilii podczas Wigilii Paschalnej 11 kwietnia 2009 roku zwrócił uwagę na pewien istotny element następujący po Przemienieniu: uczniowie, schodząc z góry, rozprawiali między sobą, co znaczy powstać z martwych […] Co to jest zmartwychwstanie? […] [Zmartwychwstanie] nie należy do naszego doświadczenia, pozostaje w jakiś sposób niepojęte. Chwilę wcześniej Piotr zaneguje słuszność misji Jezusa, zaprzeczając jego męce. Pominie fakt, że w zapowiedzi męki pojawi się ogłoszenie rychłego zmartwychwstania – nie widzi sensu, nie ufa swojemu Mistrzowi, nie wierzy w zmartwychwstanie (Mt 16,22 Mk 8,32).

Wchodzimy w II tydzień czasu pokuty, realizujemy nasze postanowienia (albo dopiero je rozpoczynamy), odkrywamy kolejne zadania w naszych zdrapkach wielkopostnych, ale czy tak naprawdę ufamy cierpiącemu Zbawicielowi, że celem nie jest Golgota…, że Chrześcijaństwo to nie porażka – Chrześcijaństwo to zwycięstwo!

Ojciec Święty Jan Paweł II w Bernie w 2004 roku w słowach do młodzieży powiedział: Chrześcijaństwo – to jest pewna konkretna osoba. Chrześcijaństwo – to obecność. Chrześcijaństwo – to jest Oblicze: Jezus Chrystus, a Benedykt XVI dopełni to przesłanie mówiąc, że Chrystus wskazuje człowiekowi właściwą drogę do prawdziwego życia – będącą drogą Krzyża (Łk 9,23), zakończoną pustym grobem.

Pierwsze czytanie dzisiejszej niedzieli, opowiada o przymierzu zawartym z Abrahamem, obietnicy wielkiego potomstwa, posiadania bogatego, ogromnego i żyznego obszaru do zamieszkania. Bóg oczekuje od swojego sługi tylko zaufania. Ten napełnia się lękiem, ale staje wobec swojego Pana i oddaje się mu bez reszty. To jednak nie jest koniec tej historii. Jest to w pewnym sensie początek „drogi krzyżowej” ojca narodu wybranego, bo już w 22 rozdziale Księgi Rodzaju okaże się, że Bóg „chce” zabrać Abrahamowi jedynego syna.

Mógł wtedy zapytać: Gdzie to liczne potomstwo? Gdzie ta urodzajna ziemia? Gdzie to zwycięstwo? Mógł odpowiedzieć Stwórcy: Jesteś porażką. Zabierasz mi jedyne dziecko. NIE, nie zgadzam się. Postawa Abrahama jest inna, z ludzkiego punktu widzenia irracjonalna – idzie na Górę Moria, ufa Bogu Ojcu aż do końca. Zderzamy się z niezachwianą wiarą – przemienieniem.

Wiara Abrahama – ideał zaufaniawiara jest stałym nastawieniem duszy, dzięki któremu życie wieczne bierze w nas początek, a rozum jest skłonny przystać na to, czego nie widzi (Spe Salvi).

Izaak ma być ofiarą, jest obrazem każdego z nas – „skazanego na porażkę”. Jednak przy ołtarzu całopalenia słyszymy głos z nieba, a w zaroślach pojawia się Baranek. W wierze Abrahama do ostatniego momentu nie ma zachwiania w miłość i dobroć Stwórcy – Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie (Rdz 22,8).

Ufność z Góry Moria powinna towarzyszyć każdemu z nas, bo Chrystus powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy (Rz 6,9) – Chrystus odnosi zwycięstwo. Chrystus nas przemienia.

Trud drogi, opór zwyczajnie ludzki – jak u Piotra, na chwilę przed Przemienieniem w obliczu zapowiedzi męki towarzyszy człowiekowi.  Jezus nie neguje śmierci, sam wchodzi w nasze śmiertelne człowieczeństwo, aby nadać jej nowy wymiar. Dzięki „poniesionej porażce” Chrystus, a my ze względu na niego odnosimy spektakularny triumf – „kościół triumfujący”: życie autentyczne, prawdziwe, warte przeżycia, nie zaś jedynie życie, które następuje po śmierci. Autentyczne, czyli pełne i dlatego niepodlegające śmierci, które powinno zacząć się już dziś życie to poznanie Stwórcy (J 17,3) – Przemienienie i zaufanie mu do końca, bez reszty.

Franciszek Parzyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *