„Pokój wam!” – tymi słowami dzisiaj wita nas Jezus.

Dzisiaj – w święto Miłosierdzia Bożego.
Można by się bardziej spodziewać Ewangelii, w której Chrystus nawołuje nas, byśmy byli miłosierni tak jak On jest. A tu słowa o pokoju? Akurat dzisiaj? Może jedno z drugim ma coś ze sobą wspólnego?..„Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie.” (Ga 5, 22-23).
Święty Paweł wymienia pokój jako jeden z owoców Ducha Świętego, a owoc budzi w nas pozytywne skojarzenia. Jego rolą botaniczną jest osłanianie nasion i ułatwienie rozsiewania.

Niesamowite!

Jezus mówi nam dziś: „Weźmijcie Ducha Świętego!”. Daje nam tego, którego działania owocują! Owoc zaś osłania nasiona; nasiona, które zostały zasiane przez najlepszego Siewcę  – Boga! Owoc też ułatwia rozsiewanie – czyli na przebiciu ziemi, wyrośnięciu i wzrastaniu ku górze nie można spocząć – powołani jesteśmy do siania, przekazywania tego, co otrzymaliśmy od Stwórcy.
Ksiądz Stanisław Dziwisz o miłosierdziu mówi tak : „Nie ma człowieka, któremu by czegoś nie brakowało, i nie ma człowieka, który by nie miał nic do ofiarowania. A zatem każdy może być miłosierny, jednakże na różne sposoby”.
Gdy zachowujemy dla siebie to, co otrzymujemy, zaczyna się to w nas starzeć, umierać, powoli przestajemy dostrzegać, bo łatwo jest przeoczyć coś, gdy się tego nie docenia, a trudno mówić, że doceniamy, gdy nie chcemy opowiadać, cieszyć się z innymi. Przecież my, ludzie, mamy to do siebie, że gdy wydarzy się coś niesamowitego w naszym życiu, chcemy, aby i inni o tym wiedzieli. Umawiamy się na spotkania, a gdy nie ma takiej możliwości – wykonujemy telefon, wrzucamy zdjęcia do sieci tylko po to, by podzielić się tym, co przeżywamy.

Czy inaczej jest z darami od Boga? Z Jego słowem, w którym codziennie przychodzi?  Z sakramentami? Z Jego każdodniową ofiarą, dawaniem Siebie nam w postaci chleba? Tak piękne i wyjątkowe dary – i tak łatwe do przeoczenia… Bowiem „Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił.” (Mt 13, 14-15)

 

Właśnie to dzieje się z nami bez Ducha Świętego, bez otwarcia naszych oczu, uszu, serca na Niego. Bóg zszyła nam Pocieszyciela, który daje pokój, odwagę, by świadczyć. Słowa przekazane dalej mogą w różnych momentach zostać usłyszane przez kogoś innego, kto akurat będzie tego potrzebował; tak jak historia Tomasza, który musiał zobaczyć, aby uwierzyć. Dostał to, czego mu było brak.
Bóg wie, co robi. Pozwólmy Mu więc działać, nie zatrzymując dla siebie, a dzieląc się z innymi – bądźmy miłosierni! – „Wszak każdy zbierze, co posieje, niech więc sieje każdy, co z Boga przyjął”.

Myśląc o miłosierdziu, nasuwa się też fragment z Pisma Świętego, w którym Piotr przychodzi do Jezusa z zapytaniem: „Panie, ile razy mam przebaczać, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?„. Jezus odpowiada mu, że nie tyle siedem, co aż siedemdziesiąt siedem razy. O, jak bliskie nam pytanie zadaje Piotr…
Co chciał nim uzyskać? Na jaką odpowiedź liczył? Czy chciał usłyszeć, że wystarczy te siedem razy i liczyłby każdemu winowajcy krzywdy przez niego wyrządzone? Przy szóstej ostrzegałby, że już powoli należy przestać się ze sobą sprzeczać, ranić się? Przy siódmej mówiłby, że to już ostatni raz, kiedy przebacza?

Czasem myślimy dokładnie tak jak Św. Piotr. Nie jest łatwo wybaczyć komuś krzywdę, zwłaszcza gdy zostaniemy bardzo zranieni. Zwłaszcza gdy sytuacja powtarza się któryś raz z kolei. Łatwiej unieść się dumą, odwrócić od siebie, zakończyć relację niż starać się ją naprawić.
Łatwiej… Ale czy lepiej?

Jezus uczy nas czegoś innego. Ba! Nie pustymi słowami, lecz Jego postawą wobec nas. On bez przerwy stoi z wyciągniętymi ramionami, a my? Sami wiemy, jak często Go ranimy. On na to nie baczy, On pragnie tylko żalu, a wtedy na nowo daje nam czystą kartkę.

Skoro Bóg nas tego uczy, a chce dla nas jak najlepiej, to może warto tą drogą pójść? :) Co czujemy, gdy ktoś nas zrani i nie chcemy mu przebaczyć? Ciągły żal na myśl o tej osobie, gniew, smutek, gorycz. Nie są to uczucia, które przynoszą radość. A gdy wybaczymy? Gdy się miłujemy na nowo? Przychodzi pokój. Ten sam pokój, który jest owocem Ducha Świętego.

Owocem od Boga miłosiernego – Miłosierdzie więc przynosi pokój.

Bądźmy zatem miłosierni!

Ania Mięsowicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *