Szczególny czas przełomu roku na pewno zmusza nas do wielu refleksji…
Nowy rok przepełnia ludzi nadzieją, że „będzie lepszy” niż ten przemijający. Niejednemu z nas jednak zdarzyło się już, że nowy rok nie przyniósł zasadniczych zmian, a wręcz żadnych-przynajmniej w naszym odczuciu.

Można też odnieść wrażenie, że w gruncie rzeczy między grudniem, a styczniem nic się nie zmienia (oprócz cyfry w dacie roku – permanentnej zamiany 8 na 9, w której przecież po miesiącu jesteśmy mistrzami).
Okazji na życiową odmianę w trakcie roku kalendarzowego jest zupełnie więcej, tak na prawdę każdego dnia możemy się zmienić, a jednak coś motywuje nas do składania sobie samym obietnic właśnie z początkiem stycznia. „Magia roku”? Tylko czemu tak często nie umiemy ich dotrzymać.

Problem tkwi w samych postanowieniach, albo podejściu do nich. Czy dzisiaj po prostu nam, ludziom drugiego dziesięciolecia XXI wieku nie brakuje prostoty i większego zaufania, także do siebie samych?
Czy my, szczególnie młodzi, którym zależy na wielu rzeczach nie zatraciliśmy umiejętności dostrzegania wielkości w rzeczach małych?Czy przypadkiem nie umyka nam przez palce to, że Nowy rok witamy ze „świeżo co” wcielonym Bogiem, który dopiero co zszedł na Ziemię i przybrał ludzką naturęCzyż nie znamiennym jest obecność Bożej Rodzicielki każdego 1stycznia, witającej z nami Nowy rokCzy zachwyt intelektualnego, bogatego i wielkiego świata w pierwszym tygodniu Nowego roku, nad „pokorną potęgą” uniżonego Boga leżącego w żłobie nie powinien zwrócić naszej szczególnej uwagi na to co naprawdę istotne?..
Popatrzmy na Trzech Króli – elitę ówczesnego świata, władzy, nauki. Mędrcy klękają przed dzieckiem położonym w stajni! Z początku wydaję się to być kuriozalne, bo uderza pokora i prostota.

Czy my przypadkiem nie potrzebujemy dziś postanowień na daną chwilę, zmian doraźnych, mega małych w działaniu, a wielkich w wymowie i konsekwencjach?
Dziś będę lepszy, wreszcie będę sobą, osiągnę dziś to i to, ale bez wyrzutów jeśli się nie uda, jutro też jest dzień.

Potrzebujemy także przekonania, pewności i pokoju, a te rodzą się w podejmowaniu decyzji. Jakże dziś trudno, w zabieganym świecie podjąć decyzję. Jak dać sobie możliwość jej podjęcia?
Może tu tkwi sedno niepowodzeń naszych postanowień – nasze decyzje są płonne, nieadekwatne, niejasne i zagmatwane. W konsekwencji z trudem odnajdujemy pokój, który mówiąc za Janem Pawłem II: jeśli jest możliwy [a jest]staje się obowiązkiem.

Dlaczego tak jest?
Kilka dni temu będąc w kościele, podczas krótkiej homilii, komentujący list św. Jana ksiądz zwrócił uwagę na ważna kwestię – prostego zachwytu i miłości.
Czy nasze postanowienia nie kończą się na #nowyrok = #staryja przez zagubienie, strach, niepewność?..


Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim.

On sam się zatroszczy..

Franciszek Parzyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *