„I tak jestem wpisany w Ciebie nadzieją,
poza Tobą istnieć nie mogę –
jeśli własne me „ja” stawiam ponad śmiercią
i wydzieram z gruntu zniszczenia,
to dlatego,
że wpisane jest w Ciebie,
jak w Ciało.”
Karol Wojtyła „Nadzieja, która sięga poza kres”

To słowa, które mogą przeprowadzić nas przez niedzielną Ewangelię i zbliżyć do najtroskliwszego Pasterza, który jest ich adresatem…
Do najmniejszej owieczki, która ma w sobie bardzo dużo z wiernego, posiadającego wspólne wszystkim ludziom potrzeby apostoła…
Do największego Cudu, który dzieje się między nimi.

Przyjrzyjmy się zatem temu, co mówi w tym dniu Jezus.

„MOJE OWCE IDĄ ZA MNĄ, A JA DAJĘ IM ŻYCIE WIECZNE”

Obojętnie jak się teraz czujesz oraz bez względu na to, w jaki sposób wygląda twoje życie duchowe, mam do Ciebie prośbę. Rozejrzyj się wokół siebie i odpowiedz na pytanie: ile cudów tu widzisz?

Może się zdarzyć, że nie zauważysz żadnego, a może być i tak, że dostrzeżesz ich mnóstwo (to zależy od wielu czynników; ja na przykład uważam, że każdego dnia ma miejsce kolosalna ilość małych i większych cudów, a żeby je dostrzec i przyjąć, wystarczy nie stawiać im warunków).
Moim zdaniem cudem jest TWOJE ŻYCIE! Z wszystkim co do niego należy – nawet z tym, co najbrzydsze, najboleśniejsze, najbardziej zwalające z nóg i każące iść na kolanach, a jednocześnie z każdym najmniejszym promyczkiem dobra, nadziei, Miłości, których rozświetlenie przypomina, jak pięknie jest istnieć.
Budującą prawdą na temat życia jest też to, że nie istnieje limit co do tego, jak bardzo może być ono rozpromienione. Budującą prawdą numer dwa jest to, że „dziś każdy ból, który powraca od Jezusa, po drodze odmienia się w Miłość” – Karol Wojtyła „Późniejsze rozpamiętywanie spotkania”.

„MOJE OWCE SŁUCHAJĄ MEGO GŁOSU, A JA ZNAM JE”

Cudem jest zarówno Twoje i moje życie. Cudem jest zwycięstwo nad śmiercią, którego dokonał Jezus Chrystus. Co więcej! On, gdy tylko wstaje z martwych, ukazuje się Marii Magdalenie i woła do niej po imieniu. Dokładnie w ten sam sposób postępuje z tobą – przychodzi, aby cię spotkać i posługując się Twoim imieniem, zwrócić się do ciebie z największą czułością. Czyniąc największy cud w dziejach ludzkości, ani myśli pławić się w chwale czy też zająć czymkolwiek innym..najważniejsze jest dla Niego, by Cię zobaczyć!
Na wypadek gdybyś o tym jeszcze nie usłyszał: jesteś Jego ulubionym cudem. W Jego oczach niczego Ci nie brakuje; wystarczasz pod każdym względem. Jesteś pięknym Bożym stworzeniem. Jesteś w Jego oczach najdroższa/najdroższy. Jesteś umiłowanym dzieckiem. Dzielnym wojownikiem, z którego jest dumny. On widzi w Tobie wszystko, włączając to, co najbrzydsze, i nadal nie tylko kocha Cię nad życie, ale i zachwyca się Twoim pięknem. On o to piękno chce walczyć, odsłonić je spod stosu złych uczynków, myśli i słów. Czasem wymaga ono również sięgnięcia do odmętów naszego serca, bo sami nie mamy o sobie dobrego zdania. Trudno jest uwierzyć w to Boże spojrzenie, ponieważ będące tak pełne Miłości, jest też przedziwne. Kłócą się z nim doświadczenia nas samych. Prawda, którą odkrywamy w Piśmie Świętym, zwycięża jednak nad każdą wątpliwością.
Twoja wartość utkwiona jest w Twoim Bogu.

Ponadto nie tylko w Tobie, lecz również w każdym, kogo spotykasz, drzemie ogromna wartość. Jest w Tobie i w człowieku obok Ciebie niemały kawałek Nieba. I jest tak nawet, jeśli my sami mamy kłopot z dostrzeżeniem tego..

„NIE ZGINĄ NA WIEKI I NIKT NIE WYRWIE ICH Z MOJEJ RĘKI”

Z poczuciem własnej wartości często igra lęk i niepewność co do poczucia bezpieczeństwa. Potrzeba zaspokojenia tego poczucia i dążenie do pozbycia się lęku, szczególnie przed śmiercią, to postawy wspólne wszystkim ludziom.
Poszukując wybawienia od tych nieprzyjemnych, a czasem bardzo przykrych lub wywołujących wielkie cierpienie stanów potrafimy zawędrować daleko. Co znajdujemy na końcu drogi? Coś, co pozwala zapomnieć? Czy coś, co daje przestrzeń przyjrzenia się naszemu życiu? Coś, co daje ucieczkę? Czy coś, co daje schronienie? Zasadne staje się zastanowienie nad tym, co znajdujemy, gdy szukamy spokoju i bezpieczeństwa.

Nie musisz wstydzić się tego, jakie są Twoje potrzeby i jaka jest ich intensywność. Może przecież brakować Ci czegoś od bardzo dawna. Nie wstydź się także tego, jak mocno pragniesz i wierzysz w to, że kiedyś wszystko będzie dobrze. Tak bezpiecznie dobrze. Tak Niebiańsko dobrze.

Dobry Pasterz pozbawia lęku. W jego miejsce umieszcza swoją Miłość. Czy sam nie doświadczyłeś kiedyś, jak „doskonała miłość usuwa lęk”(1 J 4, 18)?Całe istnienie człowieka ma swoje schronienie w tej Miłości. Każda pojedyncza pustka w Tobie może znaleźć wypełnienie. Każda pełna niepokoju przestrzeń może wreszcie odetchnąć. On niebywale pragnie dla Ciebie życia wiecznego, które będzie najpiękniej wypełnione niezniszczalnym pokojem.

W niedzielę Dobrego Pasterza spróbuj poczuć to błogosławieństwo i poszukać w nim schronienia. Jako, że ta niedziela rozpoczyna tydzień modlitw o powołania, zadbaj zarówno o stworzenie dla siebie warunków do tego, by usłyszeć, jak Jezus woła Cię po imieniu. Obdarzaj swoim wsparciem wszystkich innych poszukujących Jego Głosu.
W IV Niedzielę Wielkanocną zachęcam Cię również do dalszego przyglądania się największemu Cudowi w dziejach świata. Dobry Pasterz wybawia każdą swoją owieczkę od wszystkiego co złe, nawet od śmierci, dlatego jeśli chciałbyś wypełnić swoje życie PRAWDZIWYM życiem, to On, jak nikt inny, może Ci w tym pomóc.

Aleksandra Błażyca

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *