W centrum Wielkiego Postu Kościół wzywa nas do radości. Właśnie dzisiaj, w czwartym tygodniu Wielkiego Postu, zgodnie z antyfoną na wejście radować się: Wesel się, Jeruzalem! […] Cieszcie się i weselcie, którzyście się smucili, radujcie się i nasyćcie się z piersi pociechy waszej. Uradowałem się, gdy mi powiedziano: Pójdziemy do domu Pańskiego.

Niedziela Laetare w tradycji Wiecznego Miasta była nazywana Niedzielą Róż, gdyż w tym czasie zaczęły kwitnąć w Wiecznym Mieście pierwsze róże. Dzisiaj róża staje się też piękną metaforą czasu, który przeżywamy, jako „królowa kwiatów”, zachwycająca swym pięknem niesie w sobie symbol cierpienia – kolce. Piękno, dobro i sukces nie przychodzi łatwą drogą, potrzebuje cierpienia, wyrzeczeń i trudu.

Nadzieja – to przesłanie IV niedzieli Wielkiego Postu, niezachwiana nadzieja, nawet w godzinie Krzyża. Różowy kolor pojawiający się w liturgii Niedzieli Laetare jest barwą naszej, chrześcijańskiej nadziei, dzięki której mroczne wrota czasu przyszłości, zostały otwarte na oścież. Kto ma nadzieję, żyje inaczej; zostało mu dane nowe życie. /Spe salvi/

My także musimy zacząć żyć inaczej, żyć na nowo. Przejść przez cierpienie Wielkiego Piątku i mrok Wielkiej Soboty, aby odnaleźć w naszym życiu radość poranka zmartwychwstania i blask pustego grobu. Droga, którą idziemy w Wielkim Poście jest ścieżką trudną, szlakiem kamienistym i „pod górę”, ale jest drogą naszego Zbawiciela, który pokazał, że musimy brać na ramiona własne krzyże.

Św. Ambroży powie: trzeba położyć kres złu, aby śmierć przywróciła to co utraciło życie. Znów pojawi się paradoks, czytając te słowa. Czujemy konsternację; jak śmierć może przywracać życie? Ale czyż nie to wydarzyło się na Golgocie.. – (pozorna) tragedia życia, (fałszywe) zwycięstwo śmierci? Pytanie: co jest skutkiem tego „zwycięstwa”? Triumf życia i to Życia, przezwielkie Ż. Golgota i cała droga od Ogrójca była tylko etapem, celem był (jest) pusty grób. To właśnie stąd ma wypływać radość, pośród zadumy i czynienia pokuty. Wszystko musimy orientować na ostateczny cel. Nasze działania każdego dnia mają być przeżywane jak ta miniona niedziela – radość pośród cierni. Idealnie ujmuję prawdę o dążeniu do celu papież emeryt: Teraźniejszość, nawet uciążliwą można przeżywać i akceptować, jeśli ma się jakiś cel i jeśli tego celu możemy być pewni, jeśli jest to cel tak wielki, że usprawiedliwia trud drogi.

Tak, nasz cel jest wielki, każde zadanie do wykonania jakie stawia przed nami Ten, który poszedł za mnie i za ciebie na Golgotę uświęca naszą teraźniejszość.

Dzięki temu paradoksowi i zupełnie nielogicznej sytuacji, z racji okrucieństwa Golgoty i ostatecznego upodlenia człowieka, mordującego własnego Zbawiciela, ten sam człowiek ma prawo zwrócić się do Niego z nadzieją. To buduje naszą różową radość – fiolet pokuty i nawrócenia łączy się z bielą Odkupienia i blaskiem niedzielnego poranka.

Za kilkanaście dni pochylimy się nad grobem Zbawiciela, ze słowami modlitwy pełnej rozpaczy. Chyląc swe czoła nad „grobem Boga” zabitego przez człowieka, wypowiemy w kościołach ostatnie liturgiczne słowa przed porankiem niedzieli.: Panie Jezu Chryste, nasze zmartwychwstanie i życie [spoczywające w grobie], podźwignij nas z grobu grzechów, nawiedź i napełnij duchową mocą.

W trudach naszego życia oraz ostatnich dniach Wielkiego Postu radujmy się ze zbliżającego Odkupienia i ostatecznego wyzwolenia człowieka. Przed przeżywaniem tragedii Wielkiego Piątku napełnijmy nasze serca radością – oto bowiem czas upragniony, oto bowiem czas zbawienia, bowiem w nadziei już jesteśmy zbawieni!

Franciszek Parzyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *