„…byście się nie lękali, byście szli naprzód tą odnawiającą energią i stałym pragnieniem, które nam pomagają i mobilizują do bycia bardziej radosnymi i bardziej dyspozycyjnymi, do bycia bardziej „świadkami Ewangelii””.

Papież Franciszek

Niesamowity klimat, świetna muzyka, ponad dwa tysiące młodych, ale przede wszystkim żywy i działający Pan Jezus!
Poniżej znajdziecie kilkanaście świadectw osób, które doświadczyły PRAWDZIWEGO spotkania i radości płynącej z przebywania z Panem!
Przeczytaj i podziel się radością dalej..

 

 

Bardzo się cieszę że mogłam wziąć udział w tym wydarzeniu. Było to dla mnie nie tylko przyjacielskie spotkanie z młodymi ale przede wszystkim duchowa lekcja. Cieszę się że mogłam przeżyć wspaniałą Eucharystię z tak wieloma ludźmi którzy wyznają podobne wartości. Ważnym momentem podczas Panamy na Śląsku była adoracja przed najświętszym sakramentem. Moment ciszy i zadumy był dla mnie czasem kiedy doświadczyłam obecności Pana Boga w swoim sercu. Także wybór Jezusa jako Pana i Zbawiciela mocno poruszył moje serce. Koncerty i wspólna zabawa z młodymi sprawiły mi ogromną radość. Cieszę się że mogłam doświadczyć żywego kościoła. Za ten czas wspólnej radości Chwała Panu. ♥”  

                                                                          Ania

„Cześć!
Wydarzenie Panama na Śląsku to był dla mnie czas zarówno umocnienia mojej wiary, którą należy umacniać bo wiara w Chrystusa to fundament naszego chrześcijańskiego życia. Drugi aspekt tego wydarzenia to na pewno czas uwielbienia Boga w muzyce dodam „Bożej muzyce”. Św. Brat Albert mówił że kto śpiewa ten się 3 razy modli dlatego uważam że był to czas porządnej modlitwy i mocnej która mnie umocniła duchowo. A w między czasie była możliwość ujrzenia Boga w małym kawałku chleba podczas Eucharystii i Adoracji co mnie raduje że mogłem popatrzeć na Najwyższego i przyjąć po raz kolejny Go jako mojego Pana i Zbawiciela”

Andrzej Prochownik

„Wszyscy uśmiechnięci, wszyscy rozmodleni, wszyscy rozśpiewani, to był bardzo dobry czas i każda chwila wykorzystana w 100 %. Bycie wolontariuszem też było super, dużo się nabiegałam ale było warto, no i byli ze mną przyjaciele! Dzięki! GOTÓW!”

 

Jak tylko dowiedziałam się o takim wydarzeniu jakim jest Panama na Śląsku to zaraz zakupiłam  bilety. I nie mam czego żałować! Było ono zorganizowane ja wysokim poziomie.
Chciałam je także przeżyć nie tylko słuchając wspaniałych koncertów ale także w swoim sercu.
Chciałam oddać moje życie Bogu ale również podziękować i prosić o Błogosławieństwo na ten rok.
Wydarzenie to było też dobrym pomysłem na spotkanie się ze znajomymi z rekolekcji i nie tylko.

Cieszę się bardzo, że mogłam uczestniczyć w takim wydarzeniu
!!!”

Córka Króla

Nie potrafię obrać w słowa tego NIESAMOWITEGO czasu! 
BÓG JEST DZIAŁA *dab* BÓG JEST DZIAŁA *dab*
Jedność, poczucie wspólnoty ze wszystkimi ludźmi, którzy razem ze mną uwielbiają Pana i się tego nie wstydzą było przecudowne. Tyle dobra, miłości i życzliwości.
Doświadczenie miłości Chrystusa w sakramencie Pokuty i Pojednania.
Gorące proszenie Boga o podpowiedź w kwestii pewnej relacji, po czym godzinę później dostaję odpowiedź. Klęczenie w ciszy i po prostu delektowanie się Jego obecnością. 
Fragment z pisma świętego od x. Waldemara: „Albowiem Ja, Pan, Twój Bóg ująłem cię za prawicę mówiąc ci: <Nie lękaj się przychodzę ci z pomocą>” tak dogłębnie dotknął moje serce, że ponownie uwierzyłam, że NIE JESTEM SAMA i że KTOŚ mnie kocha ( KTOŚ- 3 Osoby Boskie –
à aż 3 osoby mnie kochają!). 
Potrzebowałam takiego spotkania z Bogiem i drugim człowiekiem. Jakie będą tego owoce? Na pewno bardzo piękne ♥
Chwała Panu !”

 

Od razu gdy pojawiła się informacja o Panamie na Śląsku powiedziałam: „Jadę! „. I to była dobra decyzja. Było to piękne wydarzenie, wielu młodych ciałem/duchem bez skrupułów wielbiło Boga nie tylko śpiewem, ale także tańcem! To był niesamowity widok, morze rąk wniesionych w górę na chwałę Pana i PONAD TYSIĄC głosów mówiących „wierzę”. Jeśli ktoś uważa, że Kościół to same „mohery” to jest w ogromnym błędzie! Bo to my młodzi tworzymy kościół i jeśli będziemy głosić Słowo Boże z taką siłą z jaką śpiewaliśmy (moje gardło w pewnym momencie odmówiło posłuszeństwa) to zmienimy świat!”

Żaneta

Kiedy pojawiła się możliwość uczestniczenia w ten sposób w Światowych Dniach Młodzieży, stwierdziłam czemu nie. Jadąc z super ekipą wiedziałam, że będzie to Cudowny czas Łaski, Bożej miłości. Nie wiedziałam, że całonocna modlitwa poprzez śpiew, taniec, radość, Mszę, adorację może stać się czymś bardzo ważnym. Bardzo potrzebowałam bliskości z Panem Bogiem, takie moje sam na sam, dostałam, uświadomiłam sobie to że moje wady da się akceptować, że mogę z nimi walczyć, mogę się starać je poprawić, wcześniej nigdy nie rozumiałam że coś mogę z nimi robić, po prostu akceptowałam, że są. Teraz po tym wszystkim co się działo, wiem że akceptuję siebie w 100%, pomimo że odkryłam to  i zaakceptowałam siebie już 4 lata temu, jest potrzeba, aby sobie o tym przypominać oraz odkrywać zawsze coś nowego. 
Chwała Panu
.”

Karolina S. z Siemianowic Śląskich

Panama na Śląsku była wydarzeniem, które bardzo zmieniło moja wiarę… Zrozumiałam, że muszę częściej modlić się do Boga, bo on mnie kocha i wysłuchuje oraz chce dla mnie jak najlepiej. Ja osobiście bardzo lubię modlić się śpiewając, czego podczas imprezy nie brakowało i to mi się bardzo podobało. Podczas adoracji, kiedy mieliśmy położyć rękę na swoim sercu i zawierzyć się Bogu, poczułam jak ogarnia mnie takie ciepło i radość… Poczułam że Bóg jest we mnie, tak w środku… Nie miałam już żadnych wątpliwości czy chce oddać Bogu całe moje życie… Po prostu to zrobiłam. Dziękuję Bogu za tą wspaniałą noc… Nigdy o tym nie zapomnę… Dziękuję 

Gosiaczek

Najważniejsze jest dla mnie życie tuż po. 
Ilekroć powracam z wydarzeń nasyconych nieskazitelną wiarą wspólnoty dla której nie ma rzeczy niemożliwych, gdyż splata nas niewidzialny węzeł miłosierdzia,  
emocje po krótkim czasie opadają. W samotności wkraczam  do świata,  któremu muszę dać świadectwo. Jestem znów pojedynczą jednostką  wystawioną na próbę.  Z ognia wiary rozpalonego w czasie wydarzeń  takich, jak Panama na  Śląsku każdy otrzymuje mały płomyk, który może  rozniecić  za każdym razem, gdy wątpliwość niespodziewanie  wkradnie się do serca w domu lub w szkole.. Czuję, że i ja muszę to czynić, w przeciwnym zaś  razie zgubiłabym się w ciemności i bez pomocy Boga więcej nie powróciła.

 

Na Panamę pojechałam, bo wcześniej już zapłaciłam za bilet i po prostu głupio było mi odmówić. Nie spodziewałam się niczego, a raczej niczego dobrego, bo nie jestem fanką wielkich, głośnych imprez. Od jakiegoś czasu miałam tez kryzys wiary, trudno mi było skupić mi się na modlitwie, wysiedzieć nawet 5 minut przed Najświętszym Sakramentem w ciszy, wpatrując się w Niego. Bardzo mnie to smuciło, ponieważ kiedyś moja relacja z Jezusem była zupełnie inna, strasznie chciałam do niej wrócić, jednak wszystkie próby były nieudane.
Właśnie podczas Panamskiej adoracji On pokazał mi, że mimo wszystko dalej na mnie czeka i będzie czekał, bo jest moim Przyjacielem i troszczy się o mnie. To było niesamowite dla mnie doświadczenie Bożej Miłości, takiej, której już dawno nie odczuwałam. Pierwszy raz od długiego czasu potrafiłam się zachwycić Miłością Boga względem mnie, poczuć bardzo głęboko Jego obecność, odmieniającą życie i wpatrywać się w Jego Oblicze bez spuszczania wzroku.
Za to, że działa tam, gdzie najmniej się tego spodziewamy, 
Chwała Panu!”

 

„Panama na Śląsku była dla mnie niezwykłym doświadczeniem. Cały ten czas był dla mnie bardzo owocny. Podczas koncertu niemaGotu poczułam się jak na modlitwie uwielbieniowej, albo jak na rekolekcyjnych modlitwach wieczornych. Nie potrafię nawet opisać tego co przeżyłam. Doświadczyłam ogromnej miłości Pana Boga. Duch Święty spłynął na mnie, czułam Jego obecność, a zwłaszcza podczas piosenki „Przybądź Duchu Święty”. Zabrał ode mnie wszelki lęk związany z różnymi sprawami. Po tym wydarzeniu narodziłam się na nowo. Jestem szczęśliwa, że mogłam tam być. 
Chwała Panu!”

Dominika

Cześć, Szczęść Boże!
Chciałam napisać kilka słów na temat Panamy na Śląsku. Tak na prawdę jechałam tam nie spodziewając się niczego szczególnego… Pomyślałam kilka koncertów, Eucharystia, Adoracja oraz tylko kilka osób które znam… (tak całkowicie inna diecezja ;)). Nic się nie wydarzy. 
Na początek spowiedź…powoli dociera do mnie Miłość Pana Boga do mnie. Na nowo ruszył mnie w środku. Poruszył moje zbuntowane serce, które coraz bardziej kruszył przez padające słowa ze sceny, od osób, które przechodziły koło mnie. Eucharystia taki szczyt wszystkiego. Przyszedł On do mnie w największym skarbie- mogąc przyjąć Jego ciało i stać się realnym świadkiem Chrystusa. Tak pomyślałam wtedy nie spodziewając się niczego więcej…a tu tak na prawdę dostałam to. Chyba mogę powiedzieć, że mimo mojego buntu to Pan Bóg przyszedł…nad ranem. Już była ok 4 rano.
Wtedy też w mojej głowie kotłowały się myśli, że mam ludzi w koło siebie, z którymi mogę pogadać i przecież Bóg też jest ciągle blisko by wywalać z siebie a nie tłumić., nie kumulować.
To była chwila. Nie była długa ta adoracja, ale to jakby święta przyszły teraz…te kilka uścisków, te kilka uśmiechów, te kilka słów „będzie dobrze”…Mimo mojej walki i mimo moich buntów, niezgody. 
On przychodzi…taki cichy, spokojny i czeka.
Niech przychodzi. 
I niech Wam błogosławi!”

Gaba

Panama na Śląsku była dla mnie wydarzeniem na „piątkę”. Doświadczenie Boga w śpiewie pięknie przeżyłam Eucharystię gdyż byłam świeżo po spowiedzi. Bóg dotknął mojego serca mocno w czasie Adoracji, gdzie na nowo odkryłam Go jako swojego Pana i Zbawiciela. Chwała Panu!”

Monika Bytom-Łagiewniki

Panama na Śląsku była dla mnie swoistą odskocznią od codzienności i dobrym przeżyciem religijnym. Można powiedzieć, że okazała się takimi mini rekolekcjami oazowymi, gdzie jest wiele młodzieży po prostu wierzącej i uwielbiającej Pana Boga. Dobrze było być w takiej wspólnocie. Piękna była Msza święta, świetny też zespół niemaGotu. Myślę że takie wydarzenie wiele daje ludziom młodym jeśli chodzi o wiarę. Warto było jechać.”

P.H.

Panama na Śląsku” to było to czego bardzo potrzebowałam. Bliskość Boga, której doznałam, jest nieopisana. Do dziś czuję działanie Ducha Świętego. Wielkie pokłady energii oraz uśmiech na twarzy towarzyszą mi nieustannie. Nie odczuwam stresu tylko spokój ducha, nie czuję smutku tylko radość. Otrzymałam nowe siły do działania. W Jastrzębiu poznałam mnóstwo ludzi, którzy wielbili Boga, swego Stwórcę. 
Ta niesamowita noc była wspaniałą odskocznią od problemów i stresów dnia codziennego oraz wspaniałą okazją doznania Boskiej miłości. 
Czuję, że jestem blisko Boga, odczuwam Jego miłość oraz nieustanną pomoc.
Czekam na kolejne spotkania!
Dziękuję!”

 

Na Panamę na Śląsku zapisałam się w ostatnim momencie. Traf chciał, że zostało akurat jedno miejsce. Pojechałam i spędziłam wspaniały czas ze wspólnotą oazową z parafii. Prócz tego był to piękny czas spędzony z Tatą. Szczególnie trafił do mnie refren psalmu: „Słowa Twe Panie są duchem i życiem”. A następnie słowa biskupa, że „młodość jest życiem”. Czasem to nie górnolotne słowa trafiają do serca, jednakże proste zwroty. 
Istotnym momentem, jak to zwykle bywa w ostatnich latach w moim życiu, była spowiedź. Przysparza mi zawsze dużo stresu, jednak jakoś szczególnie trafia do mnie forma jaką przybiera podczas takich wydarzeń jak to. 
I po prosu muszę powiedzieć: Miło, że spowiedź odbywała się w klubiku dla dzieci, bo jakoś tak człowiek uświadomił sobie, że jest Bożym dzieckiem
.”

Marta

Wiara zawsze coś dla mnie znaczyła, zawsze starałam się chcieć wierzyć i wierzyć. Pochodzę z chrześcijańskiej rodziny. Nigdy nie brałam udziału w żadnych wyjazdach, pielgrzymkach czy rekolekcjach. Wszystko kończyło się na niedzielnej mszy, miesięcznej spowiedzi, niekiedy nawet na czytaniu modlitwy wiernych. W tym roku przystępuję do bierzmowania, co jest dla mnie dużym wydarzeniem. Wraz z rokiem szkolnym zaczęłam bardziej angażować się w życie kościoła, biorę udział w działaniach grupy charytatywnej. Aktywniej uczestniczyłam w mszach świętych. W święta dowiedziałam się o wyjeździe do Jastrzębia. Od razu chciałam się zapisać. Zwlekałam, miałam obawy, jak to będzie wyglądać, czy ma w ogóle sens. Coraz więcej o tym myślałam, aż w końcu doszło do mnie, że muszę się zapisać i koniec, że Bóg chce żebym tam była. Cieszyłam się że pojadę, lecz nadal miałam wątpliwości. Dwa tygodnie przed wyjazdem dostałam anginy, a tydzień później reakcji alergicznej po antybiotykach.. Obawiałam się, czy to dobry pomysł jechać. Ale o 18:20 byliśmy już pod Jastrzębską Halą i później w całym zgiełku różnych ale i cudownych ludzi przeciskaliśmy się do wejścia. Począwszy od przemówienia arcybiskupa Wiktora, poprzez mocne słowa księdza Jakuba, przyjęcie Ducha Świętego wraz z pomocą NiemaGotu (który tam był), rozmowie z Kubą Blycharzem i wspaniałym, uderzającym kazaniem biskupa Marka, aż po przyjęcie Eucharystii. Zmęczona lecz przeszczęśliwa słuchałam słów papieża Franciszka, które jako kolejne bardzo mnie napełniły. Zamykając oczy tak wspaniale było słyszeć zespół ON1. Jednak najlepiej wspominam końcówkę. Praktycznie całą adorację Najświętszego Sakramentu i modlitwę oddania swojego życia Bogu klęczałam bez wysiłku.
Wtedy poczułam, że to przełomowe wydarzenie dla mnie. Poznałam wiarę od innej strony. Od tego momentu, gdy tylko zamykam oczy podczas modlitwy, czuję się jakbym znów była na tej hali. Czuję, że jestem blisko Boga. Czuję, że On jest ze mną. 
„Oto ja posyłam anioła przed Tobą, aby Cię strzegł w czasie twojej drogi, i doprowadził do miejsca, które Ci wyznaczyłem” Wj 23, 20
Mój anioł dosłownie doprowadził mnie do tego miejsca, jednakże prowadzi nadal bliżej Boga. 
„Wiedzcie, że to, co wystawia waszą wiarę na próbę, rodzi wytrwałość” Jk 1, 3
Mam zamiar dołączyć do Oazy po bierzmowaniu.
Długo zbierałam się żeby to napisać,
starałam się włożyć w to serce, bo pisanie to nie jest moja mocna strona, a moc w słabościach się doskonali.”

SSK

Hejka! W żadnym słowniku nie będę w stanie znaleźć słów, które opiszą uczucia towarzyszące mi podczas tego wydarzenia! Tyle cudownych chwil, wspaniali ludzie, ta muzyka, ta atmosfera, tyle dobrych słów, wyborny bigos!:) <3 To była najpiękniejsza noc w moim życiu! Jestem pewna, że Bóg był w tym wszystkim i działał! I to jak pięknie działał <3 Dziękuję dziękuję dziękuję <3 <3 <3
 szczęść Boże

Szczęśliwa córka najlepszego Taty

 

…Dziękujemy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *